W piątek (27 lutego) strony postępowania miały wygłosić mowy końcowe. Tak się jednak nie stało, gdyż prokuratura złożyła wniosek o przesłuchanie świadka, którego zeznania mogą być kluczowe dla sprawy. Ponieważ świadek przebywa w więzieniu, rozprawę odroczono do kwietnia br.
Miał być tak pijany, że nie wiedział, co robi
Z ustaleń śledczych wynika, że oskarżony i pokrzywdzony mieszkali razem. 28 września 2023 roku postanowili zorganizować zakrapianą alkoholem imprezę. Podczas niej doszło do kłótni, która skończyła się tragicznie dla jednego z nich.
W postępowaniu przygotowawczym Krzysztof M. mówił, że był wtedy tak pijany, że nie do końca wiedział, co robi. Zamiast kolegi zobaczył... dzika. Tak się wystraszył, że złapał widelec grillowy i rzucił się na niego. Szyja Tomasza B. została przebita na wylot.
Krzysztof M. miał zadzwonić na pogotowie i poinformować ratowników, że w mieszkaniu znalazł ciało kolegi z wbitym w szyję widelcem do grillowania. Gdy na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, pozostało im tylko stwierdzić zgon Tomasza B.
"Zajrzałem do kuchni i zobaczyłem Tomka opartego o ścianę"
Podczas pierwszej rozprawy (w maju 2025 roku) 52-latek nie przyznał się do winy i przedstawił inną wersję przebiegu tragicznych wydarzeń. Rano tego dnia miał wypić z Tomaszem B. trochę alkoholu, następnie położył się spać. Po jakimś czasie wstał, żeby pojechać na działkę. Wrócił jednak do mieszkania przy Retkińskiej, bo zapomniał telefonu komórkowego.
- Zajrzałem do kuchni i zobaczyłem Tomka opartego o ścianę. W jego szyję był wbity widelec do kurczaka. Było mnóstwo krwi. Sprawdziłem puls, ale go nie czułem. Zacząłem krzyczeć "Tomek, wstawaj!". Wreszcie zadzwoniłem pod 112
- zeznawał w sądzie Krzysztof M.
Komentarze (0)