reklama

Ma tylko 30 lat i dwa nowotwory. Justyna Tomczyk z Łodzi opada z sił

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Ma tylko 30 lat i dwa nowotwory. Justyna Tomczyk z Łodzi opada z sił - Zdjęcie główne
Autor: archiwum prywatne | Opis: Justyna Tomczyk ma 30 lat i dwa nowotwory.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ŁódzkieJustyna Tomczyk z Łodzi ma tylko 30 lat. I jest bardzo poważnie chora. Czy wiek ma przekreślić jej szanse na nasze współczucie i pomoc?
reklama

Lekarz długo się nie odzywał

Problemy zdrowotne Justyny zaczęły się, można powiedzieć, standardowo - w listopadzie 2023 roku zrobiła podstawowe badania krwi. To, że przy omawianiu wyników lekarz długo się nie odzywał, zaniepokoiło młodą kobietę. Okazało się, że ma czerwienicę, czyli nowotwór szpiku kostnego, przez który organizm produkuje zbyt dużo czerwonych krwinek, co prowadzi do zagęszczenia krwi, a w konsekwencji - do zakrzepów, udaru, zawału. 

Kolejne badania były wyczerpujące. Z czasem żyły Justyny tak osłabły, że lekarze nie mieli już gdzie się wkłuwać. Choroba rozmontowała nie tylko ciało, ale i psychikę kobiety. Jakby tego było mało, przy okazji dalszej diagnostyki wykryto drugi, bardzo rzadki nowotwór: przyzwojaka w przestrzeni zaotrzewnowej.

reklama

Drugi nowotwór wykryto przypadkiem

Ze względu na duże ukrwienie guza nie wykonuje się jego biopsji, jednak w tym przypadku, żeby upewnić się w diagnozie, lekarze zdecydowali się na ten krok. Zabieg przysporzył Justynie wiele cierpienia. Operację uznano za skrajnie ryzykowną, wykluczono radioterapię i chemioterapię. Guz jest w miejscu, którego uszkodzenie może zdecydować o dalszym życiu, naczyniach i nerkach. Jeśli zacznie rosnąć, operacja może zakończyć się trwałym kalectwem lub śmiercią na stole operacyjnym.

Justyna żyje w trybie gotowości. Co miesiąc poddaje się kolejnym badaniom. Kiedy parametry stają się niebezpieczne, ma upuszczaną krew. Ze względu na koszty musiała przerwać hirudoterapię. Są tygodnie, kiedy u lekarza jest codziennie. W międzyczasie próbuje znaleźć czas - i siłę - dla bliskich.

To nie jest zbiórka na komfort

Najgorzej jest latem, gdy zdarzają się omdlenia, wysypki, ból całego ciała, ciągłe zmęczenie. Justyny nie wspierają rodzice, z którymi straciła kontakt. Kobieta może liczyć jedynie na partnera. Oszczędności pochłonęły prywatne badania. Choć Justyna ma pracę, o jakiej marzyła, ze względu na chorobę nie może jej oddać się tak, jakby chciała. 

Justyna potrzebuje pomocy: regularnej terapii psychologicznej, wsparcia w dojazdach na badania, zabezpieczenia podstawowych kosztów życia. Bo o przyszłości Justyna na razie nie myśli - miały być dzieci, własne mieszkanie. Teraz to wielka niewiadoma. 

To nie jest zbiórka na komfort. To zbiórka na czas, spokój i możliwość dalszego szukania rozwiązania. Na odbudowanie poczucia bezpieczeństwa, które los brutalnie odebrał.

reklama

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo