Latem chłodzi, zimą grzeje
Chlebomat pojawił się z Zgierzu przy ul. Sadowej 2c. Jest całkowicie samoobsługowy. Nie potrzebuje sprzedawcy, a piekarnia może za pomocą aplikacji sprawdzać, ile produktów zostało w poszczególnych skrytkach i czego zaczyna brakować.
Najważniejsze jest jednak to, co dzieje się wewnątrz automatu. W przeciwieństwie do zwykłej szafki vendingowej urządzenie ma kontrolować warunki, w jakich przechowywane jest pieczywo.
- Idealne, książkowe warunki dla pieczywa to 15 stopni Celsjusza i 65 proc. wilgotności. I tak właśnie jest, niezależnie od pory roku, w chlebomatcie. Latem chłodzi, zimą grzeje
- mówi Przemysław Zagała z Bread in Box, twórca chlebomatów w Polsce.
System chłodzenia, ogrzewania i izolacji termicznej ma utrzymywać wewnątrz stałą temperaturę oraz odpowiedni poziom wilgotności. Dzięki temu chleb nie leży w nagrzanym latem automacie ani nie marznie w nim zimą.
Do tego dochodzi system DAS, który odpowiada za oczyszczanie powietrza i powierzchni wewnątrz urządzenia. W materiałach promocyjnych chlebomatów system DAS bywa określany jako „kosmiczna technologia”. Wynika to z faktu, że systemy bezchemicznego oczyszczania powietrza (wykorzystujące np. zaawansowaną fotokatalizę, promieniowanie UV-C lub jonizację radiokatalityczną) zostały pierwotnie zaprojektowane i rozwinięte przez NASA na potrzeby misji kosmicznych i ochrony załóg stacji orbitalnych przed drobnoustrojami. Polscy inżynierowie zaadaptowali ten mechanizm, aby chronić chleb i owoce przed zepsuciem w maszynach.
„Dla niektórych piekarni chlebomaty uratowały życie”
Przemysław Zagała przekonuje jednak, że w całym pomyśle nie chodzi tylko o nowinki techniczne. Chlebomat ma przede wszystkim pozwolić niewielkim piekarniom sprzedawać swoje wyroby bez otwierania kolejnego sklepu i zatrudniania w nim pracowników.
- Mniejsze, lokalne piekarnie coraz częściej nie mają racji bytu, bo nie są w stanie konkurować z tanim, głęboko mrożonym pieczywem z marketów
- mówi.
- Muszą same zajmować się dystrybucją, rozwozić pieczywo do sklepów, a to kosztuje. Automat daje ogromne oszczędności.
Jak podkreśla, dla części lokalnych zakładów takie automaty okazały się wręcz sposobem na utrzymanie sprzedaży.
- Wielu lokalnym piekarniom chlebomaty uratowały życie
- przekonuje.
Piekarz uzupełnia skrytki, a później może zdalnie śledzić sprzedaż. W aplikacji widzi stan asortymentu, braki i może szybko zdecydować, co trzeba dowieźć. Sam automat sprzedaje przez 24 godziny na dobę - także wtedy, kiedy tradycyjny punkt jest już zamknięty.
Były kwiatomaty, są jajomaty
Chlebomaty są tylko częścią znacznie większego biznesu rozwijanego przez Fundację FitMentor. Wszystko zaczęło się od kwiatomatów. Według Przemysława Zagały w Polsce działa ich już około 1200.
Później przyszła kolej na następne produkty. Powstały m.in. jajomaty, lunchomaty i owocomaty. Dwa jajomaty działają już w naszym regionie, a konkretnie w Sieradzu.
Jeszcze dalej poszli twórcy urządzenia, które stanęło w Kędzierzynie-Koźlu. To wędlinomat z 67 skrytkami, w których mają znaleźć się wędliny, kiełbasy oraz gotowe wyroby garmażeryjne lokalnego producenta.
- Po sukcesie chlebomatów ruszyły kolejne grupy produktowe Farm in Box, a wśród nich pierwszy wędlinomat na świecie wyprodukowany w Polsce
- mówi Przemysław Zagała, founder Fundacji FitMentor.
Pomysł jest prosty: lokalny producent ma ominąć część pośredników, a klient dostać dostęp do jego produktów również wtedy, gdy tradycyjny sklep jest już zamknięty.
Zgierz nie ma być ostatnim przystankiem chlebomatów w województwie łódzkim. Jak zapowiada Przemysław Zagała, prowadzone są już rozmowy w sprawie kolejnych urządzeń. Podobne maszyny mają pojawić się również w Łodzi.
Komentarze (0)