Choć obowiązki samorządowca wypełniają większość jego dnia, z piłki nożnej nigdy nie zrezygnował.
- Licencję trenerską zdobyłem jeszcze zanim zostałem wójtem. Był to wymóg licencyjny dla naszego klubu. Aby drużyna mogła występować w rozgrywkach, musiała mieć trenera z odpowiednimi uprawnieniami - opowiada.
Droga do uzyskania licencji UEFA nie była łatwa. Kilkumiesięczne szkolenie oznaczało regularne weekendowe zjazdy, obowiązkową obecność na zajęciach oraz egzamin praktyczny.
- Kurs trwał około pół roku. Spotykaliśmy się dwa razy w miesiącu, a później trzeba było jeszcze poprowadzić jednostkę treningową. Samo zdobycie licencji to jednak dopiero początek, bo trener musi się cały czas dokształcać. Żeby utrzymać uprawnienia, trzeba uczestniczyć w konferencjach i szkoleniach organizowanych przez związek piłkarski.
Licencje trenerską UEFA C nabył w 2016 roku.
Futbol od zawsze był częścią jego życia
Z klubem LKS Sokół Popów Tomasz Drużka związany jest od 2003 roku. Mimo że dziś pełni funkcję wójta, nadal znajduje czas na treningi i mecze.
- Nie jestem już tak aktywny jak kiedyś, bo obowiązków jest zdecydowanie więcej, ale raz w tygodniu staram się być na treningu, a w weekendy pojawiam się na meczach. To moja pasja i sposób na oderwanie się od codziennych obowiązków
- mówi nam.
Dodatkową motywacją jest syn, który również trenuje piłkę nożną.
- Dzisiaj patrzę na futbol z trzech perspektyw - zawodnika, trenera i rodzica. To daje zupełnie inne spojrzenie - dodaje.
Presję tworzą dorośli
Zapytany o największe wyzwania w pracy z młodymi zawodnikami, nie wskazuje dzieci.
- Paradoksalnie najwięcej emocji nie dostarczają mali piłkarze, ale... rodzice - mówi z uśmiechem. - Jeżdżąc na mecze, często słyszę komentarze kierowane do sędziów, trenerów czy własnych dzieci. Nierzadko wynikają one z braku wiedzy o piłce nożnej.
Jego zdaniem właśnie nadmierne oczekiwania dorosłych sprawiają, że wiele dzieci zbyt wcześnie rezygnuje ze sportu.
- Mój syn gra od siedmiu lat i już widzę, ilu jego kolegów przestało trenować. Nie dlatego, że brakowało im talentu, ale dlatego, że presja okazała się zbyt duża. Sport powinien przede wszystkim sprawiać radość.
Jak podkreśla, rodzice często chcą osiągnąć więcej niż same dzieci.
- Jeżeli młody człowiek chce grać, będzie to robił z własnej potrzeby. Jeżeli zacznie spełniać oczekiwania innych, prędzej czy później z tej pasji zrezygnuje.
Nie każdy zostanie zawodowcem
W czasach, gdy dzieci coraz więcej czasu spędzają przed ekranami telefonów i komputerów, sport staje się nie tylko aktywnością fizyczną, ale również szkołą charakteru.
- Nie każdy zostanie profesjonalnym piłkarzem i to nie jest najważniejsze. Chodzi o to, żeby dzieci nauczyły się współpracy, systematyczności, odpowiedzialności i czerpały radość z ruchu. Jeśli ktoś ma talent, on i tak się obroni
- podkreśla Tomasz Drużka.
Wspólny projekt z myślą o przyszłości
To właśnie z takiego podejścia narodziła się współpraca LKS Sokół Popów z Akademią Sportu Rozwój Głowno. Efektem jest nowy projekt szkoleniowy dla dzieci i młodzieży oraz nabory do kolejnych grup treningowych.
Zajęcia prowadzą trenerzy z licencjami UEFA, a młodzi zawodnicy mają do dyspozycji nowoczesną infrastrukturę sportową i program obejmujący zarówno trening piłkarski, jak i przygotowanie motoryczne.
- Chcemy stworzyć silne zaplecze piłkarskie dla dzieci z naszej gminy. To dopiero początek. Wkrótce planujemy uruchomić kolejne grupy, także dla najmłodszych adeptów futbolu - zapowiada Tomasz Drużka.
Choć mieszkańcy znają go przede wszystkim jako wójta, na boisku funkcjonuje po prostu jako trener i kolega z drużyny. I właśnie tam najlepiej widać, że piłka nożna nie jest dla niego dodatkiem do życia zawodowego. Jest pasją, która od lat towarzyszy mu niezależnie od pełnionej funkcji.
(arch. fb/Tomasz Drużka)
Komentarze (0)