Do wypadku doszło 16 września 2023 roku
Tragedią na A1 żyła cała Polska. Do wypadku doszło 16 września 2023 roku wieczorem na autostradzie koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW prowadzone przez Sebastiana M. zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne i stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina - małżeństwo i ich pięcioletni syn - zginęła na miejscu.
Po wypadku Sebastian M. wyjechał z Polski - najpierw do Niemiec, później do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, gdzie uzyskał status rezydenta. Do Polski sprowadzono go na początku 2025 roku na mocy ekstradycji. Przez cały proces mężczyzna utrzymywał, że nie uciekł przed odpowiedzialnością za zdarzenie na A1, lecz miał umówione spotkania biznesowe. Podkreślał również skalę hejtu, która dotknęła nie tylko jego, ale i członków jego rodziny. Do winy się nie przyznał, jednak podczas ostatniej rozprawy bliskim ofiar złożył kondolencje.
Wyrok nie jest prawomocny
Proces w tej sprawie miał rozpocząć się we wrześniu 2025 roku, jednak nie otwarto przewodu sądowego ze względu na mediacje między stronami. Postępowanie ruszyło 22 października. Oskarżenie przedstawiało dowody, głównie z zeznań biegłych, na winę oskarżonego, obrona nieustannie je podważała, zlecając własne ekspertyzy.
Przez cały proces na sali sądowej w roli oskarżycieli posiłkowych występowali bliscy rodziny, która zginęła w wypadku. W emocjonalnych wystąpieniach podkreślali, że nic nie wróci im córki, syna ani wnuka, jednak bardzo dotyka ich postawa Sebastiana M., który ich zdaniem nie zdaje sobie sprawy z ogromu bólu, jakiego im przysporzył, nie wykazuje skruchy ani nie chce wziąć odpowiedzialności za to, co się stało.
Komentarze (0)