Psy zmarły z powodu parwowirozy
Sprawa wyszła na jaw w lutym br., gdy do policjantów zgłosiły się osoby, które kupiły szczeniaki z hodowli ogłaszającej się na jednym z portali internetowych. Zwierzęta zmarły z powodu parwowirozy.
Gdy policjanci pojawili się na miejscu, doznali szoku. W pomieszczeniach, w bardzo złych warunkach, przetrzymywanych było 47 zwierząt: 44 młode psy i trzy kocięta. Czworonogi zostały natychmiast odebrane właścicielce i przekazane pod opiekę fundacji, gdzie trafiły na specjalistyczne badania weterynaryjne. Jedenastu szczeniąt nie udało się uratować.
"Prawdziwy hodowca dba o zwierzęta"
W czasie przeszukania zabezpieczono również 143 książeczki zdrowia zwierząt z fikcyjnymi danymi potwierdzającymi rzekome szczepienia, a także leki przeznaczone dla psów. 52-latka prowadziła działalność co najmniej od sierpnia 2025 roku. Okazało się, że wcześniej była dwukrotnie skazana za znęcanie się nad zwierzętami.
Podczas czwartkowej rozprawy na sali była obecna Katarzyna Rezler ze Stowarzyszenia "Animal SOS".
- Hodowlą tego, co robiła ta pani, moim zdaniem nazwać nie można. Prawdziwy hodowca rejestruje i czipuje zwierzęta, dba o ich dobrostan. I sprzedaje z dokumentami. Pani twierdzi, że kochała te psy - tak mówi większość sprawców. Z doświadczenia wiem, że osoby, które zostały wcześniej skazane za podobne przestępstwa, też kochały swoje zwierzęta.
Komentarze (0)