Mężczyzna przez kilka godzin błąkał się po polu
Do zdarzenia doszło w Wilkucicach Małych w powiecie tomaszowskim. 72-letni mieszkaniec tej miejscowości około godz. 7 zauważył z okien swojego domu chodzącego po jego polu mężczyznę. Przez dłuższą chwilę obserwował go widząc, że oddala się w kierunku pobliskiej drogi. Po upływie dwóch godzin, gdy ponownie spojrzał przez okno zauważył, że ten sam człowiek nadal chodzi po polu.
- Mężczyzna w ocenie zgłaszającego sprawiał wrażenie zagubionego. Zaniepokoił go także fakt, że na zewnątrz utrzymuje się minusowa temperatura. Ponieważ sam zgłaszający z uwagi na swój stan zdrowia nie był wstanie do niego dotrzeć, zawiadomił policję. Skierowani na miejsce funkcjonariusze z KP w Rokicinach: asp. Łukasz Pakuła i sierż. Piotr Ogłoza, na pieszo ruszyli w kierunku miejsca, gdzie zgłaszający po raz ostatni widział mężczyznę
- relacjonuje asp. szt. Aleksandra Cieślak z Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim.
43-latek był mocno wyziębiony
Funkcjonariusze, brodząc w śniegu, szukali opisywanego człowieka. Znaleźli go z dala od zabudowań, skulonego na ziemi za balotami słomy. Okazało się, że spał. Po wybudzeniu powtarzał, że jest mu bardzo zimno.
- Z uwagi na wyziębienie policjanci wezwali na miejsce zespół pogotowia ratunkowego, który przetransportował mężczyznę do szpitala. Przed przyjazdem karetki pomogli mu dojść do radiowozu, gdzie okryli go kocem termicznym i zaczęli ogrzewać
- dodaje asp. szt. Cieślak.
Uratowany mężczyzna to 43-letni mieszkaniec Koluszek. Był trzeźwy. Powiedział policjantom, że dzień wcześniej wyszedł z domu, żeby się przejść.
Komentarze (0)