Pod artykułami o Ukrainie niemal zawsze pojawiają się podobne komentarze: „żyją z naszych podatków”, „przyjechali po 800 plus”, „utrzymujemy ich z socjalu”. Sprawdziliśmy, ile jest w tym prawdy. Mamy dane z ZUS, ośrodków pomocy społecznej i opinie ekspertów. Sprawdziliśmy dane z Łodzi, Łowicza, Płocka i Wielkopolski oraz Gdańska.
Jeszcze w pierwszych tygodniach po wybuchu wojny pomoc dla uchodźców była ogromna. Dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. W większości miast liczba osób korzystających ze świadczeń systematycznie maleje, a eksperci podkreślają, że zdecydowana większość obywateli Ukrainy utrzymuje się z własnej pracy.
"Do budżetu wpłacają znacznie więcej niż z niego otrzymują"
Jednym z najczęściej powtarzanych argumentów przeciwników pomocy dla Ukraińców jest przekonanie, że żyją oni z pieniędzy polskich podatników.
Dr Marcin Gońda z Uniwersytetu Łódzkiego zwraca uwagę, że dane pokazują coś zupełnie odwrotnego.
- Badania Banku Gospodarstwa Krajowego pokazują, że sami Ukraińcy o wiele więcej wnoszą do budżetu państwa, niż z niego wyjmują. W 2024 roku wpłacili około 15 miliardów złotych, podczas gdy wartość świadczeń, z których korzystali, wyniosła około 3 miliardów złotych
- mówi dr Marcin Gońda.
Większość utrzymuje się z pracy
Podobne wnioski płyną z badań dotyczących aktywności zawodowej.
- Badania potwierdzają, że 80 procent obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski w związku z wojną, utrzymuje siebie i swoje gospodarstwa domowe z pracy
- mówi dr Izabela Florczak z Uniwersytetu Łódzkiego.
Ekspertka przypomina, że osoby pracujące odprowadzają podatki i składki, dlatego korzystanie przez nie z systemu świadczeń nie jest niczym wyjątkowym.
- Oczywiście korzystają ze świadczeń i mają do tego prawo, ale nie zapominajmy, że do tego systemu się dokładają. Nie wyobrażam sobie, aby osoby, które finansują system, nie mogły z niego korzystać. Tak samo oczekiwalibyśmy traktowania Polaków mieszkających choćby w Wielkiej Brytanii
- podkreśla.
MOPS: większość bardzo szybko się usamodzielniła
To, jak zmieniła się sytuacja od początku wojny, najlepiej widać w ośrodkach pomocy społecznej.
Piotr Kowalski, dyrektor MOPS w Łodzi, mówi, że osoby, które przyjechały w 2022 roku, w większości zdążyły już znaleźć pracę i usamodzielnić się.
- Zdecydowana większość osób, która pojawiła się na początku wojny, nie została klientami pomocy społecznej. Znaleźli pracę, mieszkają i funkcjonują jak każdy inny obywatel
- mówi.
Jak dodaje, z roku na rok liczba obywateli Ukrainy korzystających z pomocy stale maleje.
Łowicz: z ponad tysiąca do kilku osób
Podobne dane płyną z Łowicza.
Jeszcze w 2022 roku jednorazowe świadczenie dla uchodźców otrzymało tam ponad 1100 osób. Rok później było ich już 228, w 2024 roku 63, a od 2025 roku świadczenie zostało całkowicie zlikwidowane.
Dyrektor MOPS w Łowiczu Urszula Markowicz nie ma wątpliwości.
- Obecnie w skali roku z pomocy społecznej korzysta zaledwie kilka osób. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że skala tej pomocy jest niewielka i moim zdaniem w żaden znaczący sposób nie obciąża budżetu państwa
- mówi.
Jak wylicza, z zasiłku stałego korzystają obecnie dwie osoby, podobnie wygląda liczba osób pobierających zasiłki okresowe i celowe. W tym roku zasiłek rodzinny otrzymuje pięć osób, a becikowe przyznano jednej rodzinie.
Gniezno: pieniądze nie są zabierane Polakom
Wiele emocji budzi także przekonanie, że świadczenia dla obywateli Ukrainy odbywają się kosztem Polaków.
Wojciech Mól, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Witkowie, podkreśla, że to nieprawda.
- To zupełnie inny strumień pieniędzy. Nie ma to żadnego wpływu na świadczenia wypłacane naszym polskim podopiecznym
- zapewnia.
Dodaje, że dziś pomoc trafia przede wszystkim do seniorów, osób przewlekle chorych i mieszkańców ośrodków dla uchodźców.
Płock: liczby pokazują, że pomoc nie ma masowego charakteru
Jak informuje rzeczniczka tamtejszego MOPS Iwona Szkopek, w tym roku z zasiłku celowego skorzystało sześć osób, a z dodatku mieszkaniowego 21 rodzin.
- Zdecydowanie nie mogą korzystać z innych świadczeń. Uchodźców i nas obowiązują przepisy ustawy o ochronie cudzoziemców. To osoby, które muszą mieć ściśle określony status, aby otrzymać pomoc
- podkreśla.
800 plus? Dziś obowiązują dodatkowe warunki
Podobnie jest z "800 plus". Od lutego 2026 roku przepisy zostały dodatkowo zaostrzone.
Regionalna rzeczniczka ZUS Monika Kiełczyńska przypomina, że samo przebywanie w Polsce nie wystarcza do otrzymania świadczenia.
- Rodzic lub opiekun musi być aktywny zawodowo, a dziecko realizować obowiązek przedszkolny lub szkolny w polskiej placówce edukacyjnej. Zarówno rodzic, jak i dziecko muszą przebywać w Polsce
- wyjaśnia.
Skąd więc bierze się przekonanie, że "wszyscy żyją z zasiłków"?
Według dr. Krzysztofa Grzegorzewskiego z Uniwersytetu Łódzkiego ogromną rolę odgrywają media społecznościowe.
- Mamy w mediach eskalację bardzo negatywnych emocji opartych w dużej mierze na fake newsach albo półprawdach
- mówi.
Jak dodaje, często wystarczy pojedynczy obraz, by uruchomić falę komentarzy.
- Wystarczy zobaczyć młodego Ukraińca jadącego drogim samochodem i natychmiast pojawiają się pytania: "Co oni tu robią? Jakim prawem mają taki samochód?". O takie nastroje jest bardzo łatwo
- zaznacza.
Ekspert ostrzega, że powielanie podobnych przekazów może prowadzić do realnych napięć społecznych.
Gospodarka bardziej zyskuje niż traci
Podobnie sytuację ocenia Rafał Raczyński z Uniwersytetu Gdańskiego.
- Obywatele Ukrainy nie są odbiorcami pomocy społecznej, a są aktywnymi aktorami zarówno w polskiej gospodarce, jak i na polskim rynku pracy
- podkreśla.
Jak wskazuje, około ośmiu na dziesięciu dorosłych obywateli Ukrainy pracuje, płaci podatki i uzupełnia braki kadrowe w wielu branżach.
Tekst przygotowali: Karolina Barełkowska, Joanna Chrzanowska, Michał Wiśniewski, Oskar Bąk.
Komentarze (0)