reklama

Sprzedajesz stare ubrania w sieci? Skarbówka wzięła się za Vinted i OLX

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Alicja Kawczyńska

Sprzedajesz stare ubrania w sieci? Skarbówka wzięła się za Vinted i OLX - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum | Opis: Dla setek tysięcy Polaków internetowe platformy stały się codziennością.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Polska i ŚwiatDla setek tysięcy Polaków internetowe platformy stały się codziennością. Wietrzenie szafy, pozbywanie się za małych ubrań po dzieciach czy nietrafionych prezentów wydawało się idealnym sposobem na dorobienie do domowego budżetu. Okazuje się jednak, że beztroskie handlowanie w sieci właśnie dobiegło końca. Wszystko przez unijną dyrektywę DAC7, która dała urzędnikom skarbówki potężne narzędzie do inwigilacji naszych portfeli.
reklama

Złudne poczucie anonimowości. Urzędnicy wiedzą o Tobie wszystko

Wielu użytkowników przeciera oczy ze zdumienia, gdy w aplikacji nagle pojawia się powiadomienie z prośbą o podanie numeru PESEL, adresu zamieszkania, a nawet numeru konta bankowego. Część osób podejrzewa próbę oszustwa i ignoruje komunikaty, co kończy się... natychmiastową blokadą wypłaty zgromadzonych środków.

To nie żaden scam. To realizacja rygorystycznych przepisów. Portale aukcyjne bezlitośnie zbierają dane o sprzedawcach i pakują je w gotowe paczki danych przesyłane urzędnikom. Fiskus dostaje jak na tacy:

  • imię, nazwisko i PESEL użytkownika,
  • łączną kwotę zarobioną ze sprzedaży,
  • dokładną liczbę przeprowadzonych transakcji,
  • numery kont, na które trafiały pieniądze.
reklama

Dwa magiczne limity. Kiedy zaczynają się prawdziwe kłopoty?

Urzędnicy nie sprawdzają jednak każdego, kto raz w roku wystawi starą parę butów. Prawo przewiduje konkretne progi, po przekroczeniu których system automatycznie zapala czerwoną lampkę. Do raportu dla skarbówki trafiasz w momencie, gdy w danym roku kalendarzowym na jednej platformie spełnisz chociaż jeden z dwóch warunków:

  • Dokonasz łącznie co najmniej 30 transakcji (niezależnie od tego, czy zarobisz 10 zł, czy 10 000 zł!).
  • Twój łączny przychód ze sprzedaży przekroczy równowartość 2000 euro (czyli w przeliczeniu ok. 8,5–9 tysięcy złotych).

Wystarczy więc wyprzedać za grosze 30 ubranek dziecięcych, by Twoje dane powędrowały prosto na biurko urzędnika skarbowego.

Czy to oznacza, że musisz zapłacić podatek? Prawda i mity

reklama

Samo trafienie do raportu DAC7 nie oznacza jeszcze automatycznego mandatu, ale otwiera urzędnikom drzwi do wnikliwej kontroli. I tu pojawia się kluczowy przepis z polskiej ustawy o podatku dochodowym (PIT), o którym 90% sprzedających nie ma pojęcia.

Zgodnie z prawem, sprzedaż rzeczy prywatnych jest całkowicie zwolniona z podatku, jeśli minęło co najmniej 6 miesięcy od końca miesiąca, w którym je kupiłeś, oraz nie sprzedajesz ich drożej, niż za nie zapłaciłeś.

Problem w tym, że w razie wezwania to po Twojej stronie leży ciężar dowodu. Czy masz paragon za bluzę kupioną dwa lata temu w galerii handlowej? Większość z nas go wyrzuca. Jeśli urzędnik uzna, że handlujesz regularnie, z zamiarem osiągnięcia zysku (np. kupujesz w lumpeksach i odsprzedajesz drożej), może uznać Twoją aktywność za niezarejestrowaną działalność gospodarczą. Wtedy w ruch idą zaległe składki ZUS, podatek dochodowy wraz z odsetkami i wysokie grzywny karnoskarbowe.

reklama

Jak nie wpaść w sidła fiskusa?

Zanim wystawisz kolejną paczkę z ciuchami, warto trzymać rękę na pulsie. Monitoruj liczbę swoich transakcji w panelu użytkownika. Jeśli zbliżasz się do magicznej bariery 30 sprzedaży, a rzeczy nie mają dużej wartości, bezpieczniej bywa oddać je znajomym, wystawić lokalnie z odbiorem osobistym za gotówkę lub poczekać z kolejnymi ofertami do nowego roku.

reklama
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo