Widzew zakończył w sobotę sezon 2025/2026 z wielką ulgą, bo utrzymał się w PKO BP Ekstraklasie. Osiągnął to dzięki wygranej z Piastem Gliwice. Nie musiał oglądać się na wyniki rywali. To duża wartość. Między innymi o tym jest mowa w kulisach, jakie w środę (27 maja) opublikował klub na swoim oficjalnym kanale.
- Niesamowite uczucie. Szkoda, że dopiero w ostatnim meczu, ale ważne, że się udało i zostajemy w lidze na kolejny sezon - mówił po ostatnim gwizdku szczęśliwy Mariusz Fornalczyk, który strzelił drugiego gola w tym meczu dla Widzewa, a swojego pierwszego w tym sezonie.
- Rollercoaster, ale finalnie zrealizowaliśmy nasz cel. Na początku sezonu mieliśmy bardzo duże ambicje, jednak potem sytuacja się zmieniła. Ostatecznie zdobyliśmy trzy punkty i osiągnęliśmy cel, czyli utrzymanie w ekstraklasie - to z kolei komentarz Frana Alvareza.
Radość z murawy przeniosła się do szatni. Tam Widzewiacy pożegnali Samuela Kozlovskiego, którego kontrakt się kończy i który przeniósł się już do Slovana Bratysława.
Przemowa Vuko do piłkarzy Widzewa
Przemawiał też Aleksandar Vuković. Trener Widzewa mówił do piłkarzy na przemian po polsku i po angielsku. - Szacunek, że dokonaliście tego, biorąc pod uwagę przez co przeszliście, jak długo trzeba było czekać - mówił. - Nie mamy nic wielkiego do świętowania, ale jest teraz duża ulga. Możemy czuć satysfakcję, że doprowadziliśmy do tego nie patrząc na innych. Dwa miesiące tutaj kosztowało mnie więcej, niż trzy lata w Piaście. To najlepsze podsumowanie.
Serb mówił dalej: - Czuję, że to początek czegoś. Dlatego ten mecz był szczególnie ważny, to, że go wygraliśmy. Ważne, byśmy zachowali pokorę, nauczyli się czegoś po tym sezonie. Pokora, ciężka praca, mniejsze oczekiwania, mniej gadania.
A potem dodał coś, co wydaje się kluczowe w kontekście tego, dlaczego Widzewowi szło na wiosnę tak ciężko. - I więcej pracy, byśmy nie umierali w 55 minucie każdego meczu. Bo nie o to chodzi.
Vuković powiedział coś, co było widać gołym okiem w wielu meczach. Widzewiacy po prostu nie mieli sił na całe spotkania. Stąd gole tracone w samych końcówkach, a co za tym idzie punkty. I stąd tak nerwowa końcówka i strach o spadek. Tak było w meczach z Rakowem Częstochowa, Radomiakiem i Legią Warszawa. Złe przygotowanie fizyczne/motoryczne, było widoczne aż nadto. Także w meczach zwycięskich, np. z Lechią Gdańsk. W pierwszej połowie Łodzianie grali koncert, w drugiej momentami już snuli się po boisku.
Trudno powiedzieć, kto za to odpowiada. Zimą trenerem Widzewa był Igor Jovićević i to jego sztab przygotowywał piłkarzy. Potem plotkowano, że zgrupowanie w Turcji było jak wczasy, nie było ciężkich treningów, takich, które procentowałyby potem na boiskach ligowych. W klubie wiedzą już, że fatalne przygotowanie było jednym z ważnych powodów słabej postawy na wiosnę i teraz ma to być jednym z priorytetów na letni okres przed startem nowego sezonu.
Komentarze (0)