Prezydent nie kryje oburzenia
- Trudno znaleźć słowa, by opisać to, co wydarzyło się w jednym z najważniejszych miejsc dla tożsamości Zgierza
- napisał prezydent Przemysław Staniszewski w mediach społecznościowych.
- Plac Stu Straconych to nie zwykły teren zielony. To przestrzeń pamięci, o którą miasto dbało latami. Niestety, dla niektórych „odwaga” kończy się na niszczeniu wspólnego mienia i zaśmiecaniu miejsca pamięci. Nie ma na to mojej zgody!
Zawiadomienie jeszcze nie wpłynęło
Zdewastowane zostały lampy niskiego oświetlenia, które miały delikatnie rozświetlać plac i jego alejki. Wstępne straty sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych, a ostateczna kwota zostanie ustalona przez biegłego rzeczoznawcę. Choć wykonawcy szybko zabezpieczyli instalację i przywrócili jej działanie, skala szkód wstrząsnęła społecznością.
- Na razie nie mogę udzielić w tej sprawie żadnych informacji, bo nie wpłynęło jeszcze oficjalne zawiadomienie. Jesteśmy w kontakcie z Urzędem Miasta Zgierza. Zbierana jest dokumentacja i ma być złożone jutro
- powiedział nam sierż. sztab. Bartłomiej Arcimowicz z Komendy Powiatowej Policji w Zgierzu.
Inwestycja w pamięć
Modernizacja Placu Stu Straconych była ważnym projektem miejskim wartym około 300 tysięcy złotych i dofinansowanym ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W ramach inwestycji zamontowano pięć parkowych latarni rozświetlających przestrzeń oraz 29 słupków niskiego oświetlenia. Zmieniono układ zieleni, przebudowano nawierzchnię placu, a część terenów utwardzonych zmieniono na zielone. Postawiono ławki i kosze, a także dosadzono 30 drzew i krzewów.
Projekt zakończono zaledwie rok temu.
Tragiczna historia Placu Stu Straconych
Plac Stu Straconych w Zgierzu to nie zwykły skwer. To miejsce jednej z najtragiczniejszych kart lokalnej historii. 20 marca 1942 roku hitlerowscy okupanci zmusili około sześciu tysięcy mieszkańców Zgierza i okolic, by byli świadkami publicznej egzekucji 100 Polaków (96 mężczyzn i 4 kobiet) w akcie brutalnej zbiorowej kary. Była to największa publiczna egzekucja ludności cywilnej w regionie podczas II wojny światowej.
Ofiary wybrano zarówno spośród miejscowych, jak i osób przywiezionych z więzień, a następnie rozstrzelano ich na placu, który potem nazwano Placem Stu Straconych na ich cześć. Ciała zamordowanych pochowano w Lesie Lućmierskim, gdzie dziś spoczywają w zbiorowej mogile.
Komentarze (0)