reklama

Wygrał przetarg w szpitalu i nie dowierza: „Chcą się mnie pozbyć w białych rękawiczkach!”

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wygrał przetarg w szpitalu i nie dowierza: „Chcą się mnie pozbyć w białych rękawiczkach!” - Zdjęcie główne
Autor: Robert Rojek | Opis: Automaty stoją w miejscu, gdzie prawie nikt nie zagląda

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości ZgierzCzy z wojewódzkiego szpitala w Zgierzu znikną automaty obecnego operatora? Właściciel firmy, która dostarcza pacjentom i pracownikom napoje oraz przekąski opowiada nam, że jest taka mozliwość. Dlaczego?
reklama

Łódzka firma Spartan od wielu lat współpracuje z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Zgierzu. Jak nam opowiada jej właściciel, jakiś czas temu jego współpraca z obecnym szefostwem uległa pogorszeniu. Tak naprawdę, nie wiadomo, jaka jest tego przyczyna, choć jak podejrzewa Robert Rojek, ktoś go chce usunąć z placówki.  - Z tym szpitalem współpracuję od prawie dwudziestu lat. Nie chcę kłótni, ale przejrzystych zasad współpracy, a nie rzucania kłód pod nogi - mówi w rozmowie z nami. 

Wygrany przetarg nie pomógł. Automaty stoją w miejscu, gdzie prawie nikt nie zagląda, albo są wyłączone 

Pod koniec ubiegłego roku umowa pomiędzy firmą pana Roberta Rojka a szpitalem uległa zakończeniu. Placówka ogłosiła więc kolejny przetarg na dzierżawę powierzchni, do którego stanęła również firma Spartan.  

reklama

Wygraliśmy ten przetarg, ale został on unieważniony

 - opowiada nam pan Robert. 

Z jakiego powodu? Tego do dziś się nie dowiedział. Doszło do kolejnego przetargu. Ponownie wygrała jego firma, której automaty były i wciąż są na terenie szpitala. 

I na tym sprawę można byłoby zakończyć. Jednak, schody dopiero się zaczęły. Efekt jest taki, że pan Robert wymienia się ze szpitalem pismami, a pacjenci mają utrudniony dostęp do automatów. Do tego wojewódzka placówka zażądała od firmy kary za bezumowne zajmowanie dzierżawionej powierzchni po unieważnieniu przetargu. 

Automaty nie zostały przeze mnie zabrane, ponieważ nie został rozstrzygnięty jeszcze kolejny przetarg, który zresztą wygrałem. Gdy przygotowywałem się do zabrania automatów pacjenci i pracownicy szpitala prosili mnie, abym tego nie robił, bo pozostaną bez dostępu do wyżywienia, napojów i przekąsek. Kolejny przetarg ogłoszony przez szpital również wygrałem, dlatego zabieranie sprzętu na miesiąc i przerwa w dostawie żywności dla pacjentów i pracowników szpitala byłaby tylko działaniem na ich szkodę i szkodę szpitala

reklama

 - tłumaczy właściciel.

Jak dodaje, zasądzona kara nie była mała, bo wynosiła aż 5-ciokrotną wysokości dotychczasowego czynszu. -  Wcześniej proponowałem w formie pisemnej, że pokryję czynsz za ten okres według stawek z poprzedniej umowy - mówi.

Nie było na to zgody. 

To niejedyna sprawa, przez którą relacja pomiędzy przedsiębiorcą a placówką jest napięta. Kolejna dotyczy... remontów, a dokładnie tego, że szpital nie zgodził się na przeniesienie automatów w inne miejsce na czas jego trwania. 

Na początku kwietnia, w związku z czasowym remontem poczekalni SOR i przeniesieniem jej w inne miejsce, a także zabudowaniem całej dotychczasowej poczekalni ścianami kartonowogipsowymi, poprosiłem o możliwość przeniesienia dwóch automatów, które stały przy poczekalni SOR, na nowe miejsce, tam, gdzie aktualnie mieści się poczekalnia SOR. Argumentowałem, że w wyniku wskazanej wyżej sytuacji do naszych automatów nie mają dostępu pacjenci oraz maszyny zostały całkowicie wyłączone z eksploatacji i nie ma z nich aktualnie żadnej sprzedaży - praktycznie są schowane dla klientów. Ja cały czas za te urządzenia płacę bardzo wysoki czynsz miesięczny, a przez tę sytuację urządzenia stały się całkowicie nierentowne

reklama

 - przyznaje pan Robert. 

Szpital nie zgodził się na przeniesienie automatów. W piśmie, pod którym podpisał się dyrektor ds. administracji, napisano również, że umowa nie przewiduje przerwy w płatnościach. 

Ponadto, we wtorek pan Robert poinformował nas, że jeden z jego automatów na innym remontowanym oddziale został wyłączony. Wcześniej  - mimo utrudnień - korzystał z niego chociażby personel, teraz już nie ma takiej możliwości. 

Jak nam mówi, takie działanie jest utrudnieniem nie tylko dla niego, ale również dla osób ze szpitala, np. pacjentów, którzy chętnie korzystają z automatów z napojami czy przekąskami. Słyszymy, że postanowił się do nas zwrócić, ponieważ czuję się, bezradny. - Chyba chcą się mnie pozbyć w białych rękawiczkach - słyszmy. Pan Robert parokrotnie w rozmowie z nami podkreśla, że chce kontynuować tę współpracę i liczy, że obie strony dojdą do kompromisu. - Naprawdę nie chcę się kłócić - podkreśla. 

reklama

(Robert Rojek)

Wojewódzki szpital w Zgierzu: Jesteśmy w trakcie wyjaśniania kwestii związanych przede wszystkim z prawidłową realizacją umowy

Czy  faktycznie osoby odpowiedzialne za przetarg miały nadzieję, że konkurent Roberta Rojka da wyższą cenę najmu i to spowoduje, że zmieni się firma odpowiedzialna za automaty w szpitalu? Dlaczego automaty na czas remontu nie mogą zostać przeniesione w inne miejsce? Czy istnieje szansa porozumienia z firmą Spartan? O to wszystko zapytaliśmy Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Zgierzu. 

Szpital jest w stałym kontakcie z właścicielem firmy dzierżawiącej powierzchnię pod automaty vendingowe.  Jesteśmy w trakcie wyjaśniania kwestii związanych przede wszystkim z prawidłową realizacją umowy. Postępowanie przetargowe, w wyniku którego dokonano wyboru najkorzystniejszej oferty, prowadzone było w sposób transparentny, w oparciu o obowiązujące w tym zakresie przepisy

  - otrzymaliśmy w odpowiedzi.

Jak potoczy się  dalsza współpraca firmy Spartan ze zgierską placówką? Będziemy monitorować sytuację. 

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo