reklama

Najstarsza pacjentka onkologiczna ICZMP skończyła 100 lat. Jej wyniki krwi zaskakują nawet lekarzy

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Najstarsza pacjentka onkologiczna ICZMP skończyła 100 lat. Jej wyniki krwi zaskakują nawet lekarzy - Zdjęcie główne
Autor: Iwona Spodenkiewicz | Opis: Najstarsza pacjentka onkologiczna ICZMP skończyła 100 lat
Zobacz
galerię
6
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
ŁódzkieTo był jeden z tych momentów, przy których trudno ukryć wzruszenie. W Klinice Onkologii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki lekarze, pielęgniarki i pacjentki wspólnie zaśpiewali „Dwieście lat”. Pani Marianna, najstarsza pacjentka onkologiczna ICZMP, obchodziła właśnie setne urodziny. Kiedy popłynęły życzenia, jubilatka otarła łezkę chusteczką.
reklama

Pani Marianna zachorowała na raka, gdy miała już ponad 90 lat. Dziś ma 100 lat, jest aktywnie leczona przeciwnowotworowo i, jak mówią lekarze, swoją pogodą ducha dodaje sił także znacznie młodszym kobietom.

Na oddział przyjeżdża regularnie od pięciu lat. Co miesiąc. Na badania, leczenie i rozmowy, które - jak przyznaje personel - są dla wszystkich wyjątkowe. Bo pani Marianna zachowuje niesamowitą trzeźwość umysłu, poczucie humoru i dystans do świata.

Dobra onkologia nie ma wieku

Historia pani Marianny jest dla lekarzy z ICZMP czymś więcej niż niezwykłym jubileuszem. To także dowód na to, że w leczeniu onkologicznym nie powinno się patrzeć wyłącznie na metrykę.

- W bardzo wielu miejscach w Polsce i na świecie jest tendencja do bardzo nihilistycznej postawy względem pacjentów w sędziwym wieku, czyli wstrzymującej się od aktywnego leczenia

reklama

- mówi prof. Ewa Kalinka, kierująca Kliniką Onkologii ICZMP.

- My jednak, widząc przed sobą osobę, która wprawdzie jest bardzo wiekowa, wzięliśmy pod uwagę bardzo dokładnie całkowity stan, tak zwaną kompleksową ocenę geriatryczną i doszliśmy do wniosku, że jej stan biologiczny pozwala absolutnie na to, żeby bezpiecznie rozpocząć aktywne leczenie przeciwnowotworowe

- dodaje prof. Kalinka.

Znaczenie miało też to, że pani Marianna jest w bardzo dobrym kontakcie z lekarzami i ma opiekuńczą rodzinę.

- To jest niesamowite, że osoba, która ma 100 lat, jest ciągle aktywnie leczona przeciwnowotworowo i ma znakomitą formę umysłową, a żart cięty się jej trzyma. Dobra onkologia dzisiaj nie ma wieku

- podkreśla lekarka.

reklama

Co miesiąc w ICZMP. Od pięciu lat

Pani Marianna dała się poznać jako osoba cierpliwa, wytrwała i pogodna. Nic dziwnego, że lekarze i pielęgniarki witają ją z uśmiechem.

- Bawi się rozmową z personelem i innymi pacjentami, nadając naprawdę ogromnego optymizmu również innym pacjentom, którzy przyjeżdżają często z bardzo dużym lękiem, z obawami. Jak mają przed sobą osobę, która leczy się tyle lat, jest w takiej formie i ma 100 lat, to naprawdę napawa optymizmem

- dodaje prof. Kalinka.

Lekarka zwraca jednak uwagę, że stulatka ma ogromne wsparcie rodziny, a w Polsce wciąż brakuje systemowych rozwiązań dla bliskich osób przewlekle chorych.

- Instytucja opiekuna osoby chorującej przewlekle jest czymś, co jeszcze w naszym kraju nie istnieje. My nie możemy dać zwolnienia lekarskiego na opiekę na kilka miesięcy członkowi rodziny chorej osoby. Nie mamy mechanizmu zrefundowania np. przyjazdu do ośrodka taksówką, bo dla pani Marianny transport tramwajem, choć możliwy, jest jednak bardzo męczący. Tego rodzaju wsparcie społeczne wydaje mi się koniecznym krokiem cywilizacyjnym

reklama

- mówi prof. Kalinka.

Wszystko jest w porządku

Pani Marianna sama opowiada o chorobie bardzo spokojnie. Bez dramatyzowania.

- Miałam taką krosteczkę, ale to było parę lat i nic mi nie przeszkadzało. Później zrobiło się pod piersią tak, że pojawiła się krew. Wtedy przyszłam do lekarza, do szpitala i bardzo dobrze zrobiłam

- wspomina pani Marianna.

- Teraz wszystko jest w porządku. Ani się nie robią rany, ani nigdzie się na razie chyba nie przenosi. I tak się jakoś żyje

- mówi jubilatka.

Stulatka ma dwóch synów, pięcioro wnucząt i dziewięcioro prawnucząt. Zapytana o marzenia, odpowiada z rozbrajającą szczerością.

- No cóż mam więcej marzyć. U starego człowieka już się wielu rzeczy nie zrobi, bo już się tego świata tak nie rozumie

reklama

- śmieje się.

Kiedy pada pytanie, co ją w życiu cieszy, odpowiedź przychodzi bez wahania.

- Cieszy mnie, że synów mam, wnuczki, prawnuczki, chrześniaków. Wszyscy żyją, tylko jednego nie ma - męża i rodziców

- mówi pani Marianna.

- Mam też jednego chrześniaka i pięć chrześnic. Ale oni wszyscy mają już po 82, 83 lata. Chyba do chrzestnej się wrodzili z tą długowiecznością

- żartuje.

Większość życia spędziła na wsi

Jubilatka większość życia spędziła na wsi. Pochodzi z Sierosławia w gminie Moszczenica i przez lata pracowała w gospodarstwie. Wspomina, że kiedy była młoda, nie było takiej mechanizacji jak dziś, a większość prac wykonywało się własnymi rękami. No jadło się to, co było, ale „bez tej chemii, która teraz jest w jedzeniu”.

Dopiero gdy zachorowała, przeprowadziła się do Łodzi, żeby zamieszkać z synem i synową. To oni pomagają jej w codziennych sprawach i w dojazdach do lekarzy.

Wyniki lepsze niż u młodych

Jak podkreśla dr Adam Miller, lekarz prowadzący pani Marianny, w takim przypadku nie ma miejsca na leczenie „z automatu”.

- To nie może być leczenie schematyczne. Musimy dobierać je indywidualnie do wydolności pacjenta, do jego możliwości. Leczenie pani Marianny idzie tak dobrze, bo wszystkie te elementy współgrają, czyli opieka rodziny, kontrola innych chorób przewlekłych, no i leczenie onkologiczne

- podkreśla dr Adam Miller.

I dodaje coś, co najlepiej pokazuje, w jakiej formie jest 100-latka.

- Pani Marianna ma jedne z najlepszych wyników badań krwi na całym oddziale!

- mówi lekarz.

W przypadku pacjentki, która skończyła właśnie 100 lat i od pięciu lat regularnie przyjeżdża na leczenie onkologiczne, takie słowa robią wrażenie.

Stara babka niewiele może

Poczucie humoru pani Marianny na oddziale jest znane doskonale. Zapytana, co chciałaby przekazać młodszym członkom rodziny, znów odpowiada po swojemu.

- Teraz młodym to stara babka nie może nic przekazywać, bo tego świata już nie rozumie - żartuje.

Po chwili dodaje już całkiem poważnie:

- Zdrowia im chcę życzyć, żeby mieli dobrze, żeby nie chorowali. Młodzi przeżyją swoje i starsi przeżyją swoje lata. I tak to wszystko się pomału, pomału jakoś układa

- mówi pani Marianna.

Na koniec dodaje, że młode kobiety powinny się badać.

- To jest ważne, bardzo ważne. Bo jak jest za późno, to i lekarze się mordują, i chory się męczy

- kwituje 100-letnia pacjentka ICZMP.

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo