reklama

Pikieta w obronie Arturówka. "Mamy wydawać pieniądze na to, żeby ludzie godnie żyli, a nie na fanaberie"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Pikieta w obronie Arturówka. "Mamy wydawać pieniądze na to, żeby ludzie godnie żyli, a nie na fanaberie" - Zdjęcie główne
Autor: Karolina Brózda | Opis: Małgorzata Czubak, jedna z organizatorek pikiety.
Zobacz
galerię
23
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Materiały partneraKilkadziesiąt osób zgromadziła pikieta, którą w sobotę (13 czerwca) w Arturówku (będącego częścią Lasu Łagiewnickiego) zorganizowali członkowie ruchu Zielone Serce Łodzi i Komitetu Społecznego Zielone Serce Botanika. Powodem były plany Urzędu Miasta Łodzi wobec tego miejsca.
reklama

Ma tu powstać ścieżka w koronach drzew i wieża widokowa

Urzędnicy chcą Arurówek zmodernizować, żeby był jeszcze bardziej atrakcyjny dla Łodzian i turystów. W tym celu planują wybudowanie tu m.in. ścieżki w koronach drzew, wieży widokowej, letniej strefy gastronomicznej, domków na drzewach i utwardzonych ścieżek rowerowych. Koszt to 15 mln zł. Choć na ostatniej (10 czerwca) sesji wiceprezydent Tomasz Piotrowski przekonywał, że to świetny pomysł, wielu mieszkańcom nie przypadł on do gustu.

- Po historii z dżunglą 360 w ogrodzie botanicznym i sposobie komunikacji władz z mieszkańcami wiemy, że to zaufanie mieszkańców do władzy, jeśli chodzi o sprawy przyrodnicze, zostało bardzo mocno nadwyrężone

- mówi Małgorzata Czubak, jedna z organizatorek pikiety.

reklama

I dodaje:

- Dlatego dziś chcemy poinformować mieszkańców, co miasto szykuje. Ponieważ miasto nie przygotowało żadnych konsultacji przed podjęciem decyzji. Podobnie jak z botanikiem, wszystko było w zaciszu gabinetu ustalane.

"Gdzie jest mała retencja w sypaniu tłucznia?"

Pani Małgorzata zwraca uwagę na szczegóły projektu.

- Jest w nim mowa o bioróżnorodności i małej retencji. Więc ja chciałam zapytać miasta, gdzie jest mała retencja w sypaniu tłucznia? Gdzie jest mała retencja w ścieżkach w koronach drzew? Gdzie jest ta mała retencja w tych wszystkich rzeczach, które chcą tu robić? 

Zdaniem uczestników pikiety, korony drzew są dla ptaków, a całą siłą tego miejsca jest natura. 

reklama

- My nie mamy jej poprawiać, mamy tutaj nie robić presji ani turystycznej, ani rekreacyjnej, bo rekreacją jest samo przebywanie tu

- uważa Małgorzata Czubak.

Mieszkańcy podawali przykłady podobnych miejsc w Europie, w które nikt nie ingeruje.

- Jak się wchodzi do miejskiego lasu w Szwecji, to można mieć wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu i las wygląda jak sprzed 70 lat. Chodniki są nierówne, nie ma waty cukrowej, nie ma nowoczesnych hoteli, bo tam wartością naczelną jest to, że przyroda jest pozostawiona sama sobie, i chroni się tę przyrodę. Tam nikt nie ingeruje, nie ma planów na udoskonalanie tej przyrody

- mówi Magdalena Szyjakowska.

I dodaje:

- Uważam, że ogromnym zagrożeniem jest rozpoczęcie tutaj jakiegokolwiek działania w kierunku ulepszania tego obszaru, bo myślę, że w perspektywie wielu lat może doprowadzić do nieodwracalnych zmian, do tego, że deweloperzy zaczną też tutaj inwestować.

reklama

"Szykuje się następna historia, nie wiadomo po co i na co"

Na pikiecie pojawiła się była miejska radna i społeczniczka, Zdzisława Janowska.

- Szykuje się następna historia, nie wiadomo po co i na co, ja to traktuję jako kolejne igrzyska, niepotrzebne zupełnie, my nie mamy pieniędzy na takie rzeczy, my mamy wydawać pieniądze na ludzi, na mieszkania, na kanalizację, na to, żeby ludzie godnie żyli, a nie na fanaberie. 

Pikietujących wsparł również radny Tomasz Anielak.

- Ponieważ podczas sesji nie otrzymałem odpowiedzi na wszystkie moje pytania, postanowiłem przyjść tutaj. Wiemy, że ten pomysł nie zrodził się wczoraj, tylko to są wielomiesięczne, jeśli nie wieloletnie przewidywania, planowania, to naturalną rzeczą jest podzielić się z mieszkańcami, przeprowadzić konsultacje z prawdziwego zdarzenia, porozmawiać z radami osiedla. To się nie stało, dowiadujemy się o tym jako radni z doniesień medialnych, z informacji, które znajdziemy w Internecie. Jest to coś, co uważam, nie powinno mieć miejsca, powinny być konsultacje z mieszkańcami, z radnymi osiedlowymi, z radnymi miejskimi. Każda decyzja, inwestycja w mieście powinna być kompromisem, a nie narzucaniem przez władze swoich racji.

reklama
reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Artykuł pochodzi z portalu tulodz.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
reklama
logo