Stanowisko wykonawcy
Firma PBDiM Mińsk Mazowiecki – wykonawca tunelu średnicowego w Łodzi , zabrała oficjalne stanowisko po odstąpieniu od umowy przez zamawiającego, spółkę PKP PLK.
– Z zaskoczeniem i niedowierzaniem przyjęliśmy wczorajszą informację o rozwiązaniu z PBDiM kontraktu na budowę tunelu średnicowego w Łodzi
– przekazał wykonawca.
Firma starała się skontrować argumenty PKP PLK o opuszczeniu placu budowy. Wykonawca przedstawił dane o zaawansowaniu prac, które według ich wyliczeń osiągnęło poziom 71,3% całości zadania oraz 84% w samym zakresie tunelowym.
– Zbudowaliśmy cztery małe tunele i większość dużego, dwutorowego tunelu. Wybudowaliśmy dwa z trzech podziemnych przystanków. Powstała komora Odolanowska, gdzie małe tunele o średnicy 7 metrów łączą się z dużym o średnicy 13 metrów. W znacznym stopniu zaawansowania jest również komora końcowa przy dworcu Łódź Fabryczna
– czytamy w oświadczeniu.
Długie i nieskuteczne mediacje
Przez długi czas toczył się proces mediacyjny, który nie doprowadził stron do porozumienia.
– Nie doczekaliśmy się uczciwej waloryzacji kontraktu. Propozycja w ramach mediacji stanowiła zaledwie 5% wartości naszych roszczeń. Mimo to wierzyliśmy w dobrą wolę zamawiającego, solidarność i wspólny cel: zakończenie pierwszego tego typu projektu w kraju
– twierdzi PBDiM.
Zamawiający deklaruje jednak, że propozycje dopłat opierał na obiektywnych wskaźnikach makroekonomicznych.
– W ramach procesu mediacyjnego padały z naszej strony propozycje dopłacenia do kontraktu. Jednak w zamówieniach publicznych przyznawanie dodatkowych pieniędzy nie polega na tym, że druga strona mówi, ile potrzebuje, a my te środki przyznajemy. Wszystko musi opierać się na konkretnych parametrach. Nasza propozycja nie została przez drugą stronę zaakceptowana
– mówił 4 lutego Marcin Mochocki, członek zarządu PKP PLK.
Spór o termin realizacji
Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów deklaruje, że od momentu wznowienia drążenia byłoby w stanie dokończyć prace w ciągu 10 miesięcy.
– Sprzęt, zespół oraz liczne firmy podwykonawcze były gotowe, by sfinalizować inwestycję. Wszystko wskazuje na to, że zabrakło jedynie dobrej woli po stronie zamawiającego
– czytamy w dokumencie.
Według zarządu PKP PLK obecny stan inwestycji nie dawał jednak żadnych gwarancji na jej ukończenie, a plac budowy od miesięcy świeci pustkami.
– Wykonawca przedstawiał nam od momentu katastrofy budowlanej kilkanaście harmonogramów i dat wznowienia pracy tarczy. Żadna z nich nie okazała się realna. Stąd decyzja o zakończeniu współpracy
– argumentował decyzję Piotr Wyborski, prezes zarządu PKP PLK.
Batalia przenosi się na drogę sądową
Spółka PBDiM uderza bezpośrednio w kompetencje PKP PLK, przypominając wcześniejsze wypowiedzi Marcina Mochockiego. Wskazuje, że inwestor sam przyznawał, iż nie jest jednostką wyspecjalizowaną budowlano, a projekt boryka się z niezależnymi od wykonawcy anomaliami gruntowymi. W związku z tym wykonawca zapowiada wejście na drogę sądową.
– Zapowiadamy podjęcie wszystkich środków zmierzających do wykazania bezzasadności odstąpienia przez PKP PLK od umowy, jak również uzyskania wszelkich należnych nam roszczeń i odszkodowań związanych z prowadzeniem mediacji w złej wierze
– deklaruje PBDiM.
Inwestor nie łudzi się, że sprawa rozejdzie się po kościach. Marcin Mochocki wprost przyznał, że zerwanie tak dużego kontraktu niemal zawsze kończy się w sądzie.
– Jasne jest dla mnie, że będziemy mieć spór o to, kto jest winny temu stanowi. Jesteśmy na to przygotowani
– mówił podczas konferencji.
Jednym z najbardziej zapalnych punktów jest kwestia sprzętu. Mochocki wyjaśnił, że nowa ustawa o transporcie kolejowym pozwala inwestorowi wystąpić o przyznanie prawa do dysponowania maszynami wykonawcy (za odszkodowaniem), jeśli jest to niezbędne do dokończenia budowy.
Według PBDiM proces mediacji celowo wydłużano właśnie po to, by wprowadzić te przepisy i przejąć tarcze TBM.
– Prawdziwą intencją zamawiającego było zyskanie czasu na przygotowanie odstąpienia od umowy i wprowadzenie nowelizacji ustawy, której zgodność z Konstytucją RP będzie przedmiotem badania przez Trybunał Konstytucyjny
– czytamy w oświadczeniu wykonawcy.
Niezależnie od przyszłych wyroków sądu, pewne jest jedno - proces drążenia tunelu wyhamował na kilkanaście miesięcy.
Komentarze (0)