Straszliwa masakara miała miejsce w nocy z 14 na 15 stycznia br. w części hotelowej loftów w dawnej przędzalni Karola Scheiblera na osiedlu Księży Młyn. Śledczy ustalili, że na weekend jeden z pokoi wynajęła tam trójka znajomych ze Zduńskiej Woli: 35-letni Daniel Ch., 29-letnia Marta W. i 33-letni Piotr D. Młodzi ludzie pili piwo i zażywali narkotyki w postaci kryształków.
Usłyszał dziwny głos z telefonu kolegi
W pewnym momencie coś przerażającego zaczęło dziać się z Danielem Ch. - usłyszał dobiegający z telefonu kolegi dziwny głos, który zaczął nawoływać go do zbrodni. 35-latek nie był w stanie nad sobą zapanować. Zeznał później, że nagle w pokoju zrobiło się czerwono, a jego zaczęły napastować straszne postaci. Żeby się bronić, chwycił kuchenny nóż i zaczął z nimi walczyć. Jego znajomi byli tak zaskoczeni, że nie zdołali zareagować. Piotr został ugodzony nożem kilkanaście razy, cały we krwi zdołał wybiec na korytarz i tam upadł. Marta dostała kilkadziesiąt ciosów. Jakimś cudem wydostała się na korytarz na parterze, wołała o pomoc i z bólu. Nie przeżyła.
Policja zatrzymała go w kościele
Daniel Ch. po wszystkim twierdził, że nic nie pamięta. Wybiegł z loftów, po drodze, w obawie przed kolejnymi demonicznymi głosami, wyrzucił telefon. Cały we krwi, chciał dostać się do kościoła św. Mateusza. Tam zatrzymała go policja. Od tej chwili przebywa w areszcie śledczym w Piotrkowie Trybunalskim.
Komentarze (0)