Dziś w ramach cyklu "Miej finanse pod kontrolą" kilka uwag odnośnie dokumentowania wakacji... aczkolwiek nie mam na myśli dokumentowania wspomnień, a raczej zdarzeń, o których chcielibyśmy wszyscy zapomnieć.
Udając się na zasłużony odpoczynek każdy widzi w marzeniach obrazek z katalogu- błękitne niebo, piękne parasole i fantastyczny hotel z widokiem na morze. Gorzej gdy na miejscu okazuje się iż w ramach zderzenia z rzeczywistością nasz pokój hotelowy ma widok… ale na śmietnik.
Co zrobić w takiej sytuacji?
Wakacje mają być od odpoczynku, a nie od zbierania dokumentów. Ale czasem to właśnie zdjęcie, mail albo paragon ratują późniejszą reklamację.
Jeżeli hotel nie odpowiada opisowi, lot jest opóźniony, bagaż zaginął albo wycieczka wygląda inaczej niż w ofercie- nie wystarczy napisać: „było źle”.
Warto od razu zabezpieczyć dowody:
1. zrobić zdjęcia pokoju, łazienki, widoku z okna, awarii albo braku obiecanych udogodnień;
2. zachować ofertę, potwierdzenie rezerwacji i korespondencję;
3. zgłosić problem na miejscu - najlepiej mailowo albo przez aplikację, żeby został ślad;
4. zachować paragony i rachunki za dodatkowe koszty;
5. przy problemach z lotem zachować kartę pokładową, komunikaty przewoźnika i potwierdzenia opóźnienia.
W prawie bardzo często nie wygrywa ten, kto „ma rację”, tylko ten, kto potrafi ją wykazać.
Dlatego wakacyjna rada prawnika brzmi: odpoczywaj, korzystaj ze słońca, ale gdy coś idzie nie tak - dokumentuj. Spokojnie, bez awantury, ale konkretnie.
Bo czasem najlepszą pamiątką z wakacji jest zdjęcie zachodu słońca, a czasem- zdjęcie grzyba na ścianie pokoju.
Komentarze (0)