Do Szczecina Widzewiacy pojechali zagrać o tzw. sześć punktów. Wygrana pozwoliłaby wydostać się im ze strefy spadkowej. Porażka z kolei dodatkowo skomplikowałaby sytuację Łodzian. Biorąc pod uwagę niezłą formę "Portowców" w ostatnich tygodniach, zapowiadał nam się naprawdę ciekawy mecz. Wydawało się być pewne, że w tym spotkaniu nikt nogi nie odstawi.
Niestety, o pierwszej połowie można powiedzieć jedynie, że się odbyła. Po stronie RTS-u szanse mieli Bergier i Bukari. Z kolei pod bramką Drągowskiego najgroźniej było po strzale Kamila Grosickiego. Ciekawiej było po zmianie stron. Czerwono-biało-czerwoni byli częściej przy piłce i częściej pod polem karnym gospodarzy. Jednocześnie podopieczni Igora Jovicevicia grali strasznie wolno i w takim tempie nie dało się zaskoczyć Szczecinian. Choć to Widzew miał przewagę, pierwszego gola zdobyli gracze Pogoni. Pierwszy strzał wybronił Bartłomiej Drągowski, ale z dobitką Karola Angielskiego nie miał już szans. Łodzianie znacznie przyspieszyli grę, co oczywiście nie dziwi, bo zespół Jovicevicia musiał zrobić wszystko, by wrócić do gry.
Ataki Widzewiaków były jednak...żałosne. Naprawdę, to określenie, które najbardziej pasuje do tego co prezentowali na boisku gracze RTS-u. Cały ten mecz był bardzo słaby, ale postawa znajdującego się w straefie spadkowej Widzewa - szczególnie. Ciężko napisać coś więcej po takim spotkaniu. Wydawało się, że mecz z Wisłą Płock był jakimś momentem przełomowym tej drużyny. Z Cracovią wyglądało to dużo słabiej, ale można było to jeszcze zwalić na stan murawy. Tego co oglądaliśmy w Szczecinie nie da się wytłumaczyć. Widzew zostaje w strefie spadkowej, a za tydzień do Łodzi przyjedzie Lech.
Pogoń - Widzew 1:0
Pogoń Szczecin: Cojocaru – Ali, Keramitsis, Szalai, Koutris (62′ Mendy) – Ulvestad, Acosta – Mukairu (87′ Loncar), Pozo (62′ Agger), Grosicki (75′ Borges), Angielski (61′ Cuić)
Widzew Łódź:
Drągowski – Isaac (85′ Krajewski), Wiśniewski, Andreou (74′ Kapuadi), Cheng (85′ Kozlovsky) – Lerager – Bukari, Kornvig, Shehu (74′ Zeqiri), Alvarez (74′ Baena) – Bergier
Komentarze (0)