Decyzją papieża kardynał Grzegorz Ryś będzie metropolitą krakowskim. Zastąpi abpa Marka Jędraszewskiego. Łodzianie nie mają wątpliwości - to dla nich wielka strata. Duchowny dał się poznać, jako dobry pasterz, który nie bał się rozmów nawet na trudne tematy. Nigdy od nich nie uciekła, tak samo, jak od wiernych. Kto będzie w stanie zastąpić kardynała Rysia?
Kardynał Konrad Krajewski wróci do Łodzi?
Niewątpliwie jest taka osoba. To duchowny związany z Łodzią, który jednak od dłuższego czasu przebywa w Rzymie, gdzie realizuje ważne, ale też trudne zadania. To ksiądz odważny i również szczery jak kardynał Ryś. To osoba, która nieraz pokazała, że nie liczą się dla niego dobra materialne, ale drugi człowiek. Mowa oczywiście o kardynale Konradzie Krajewskim.Duchowny jest wymieniany jako następca kardynała Rysia. Czy tak będzie? Na to musimy jeszcze poczekać. Na pewno kilka tygodni jak nie miesięcy. Nazwisko nowego metropolity łódzkiego poznamy najprawdopodobniej dopiero po nowym roku.
Tym zasłynął polski Robin Hood
Kardynał Konrad Krajewski jest obecnie w Rzymie, gdzie do czerwca 2026 roku pełni funkcję jałmużnika papieskiego. Duchowny z Łodzi - nazywany jest polskim Robin Hoodem. A to dzięki bezinteresownej pomocy, jakiej udziela osobom najbiedniejszym, czasem wbrew woli swoich przełożonych.Przypomnijmy, czym zasłynął. Swój przydomek zyskał po tym, jak jeden z wpływowych polityków, chcąc pozbyć się nielegalnych lokatorów zajmujących budynek w centrum Rzymu, postanowił odłączyć im prąd. Kardynał, nie bacząc na groźby i konsekwencje, pojechał na miejsce i przywrócił elektryczność dla kilkuset koczujących tam ludzi. Tłumaczył, że myślał wówczas przede wszystkim o dzieciach.
Później głośno było również o jego wizytach na Ukrainie. Podczas jednej z nich odwiedził m.in. zbombardowany Charków oraz cmentarz w Izium, gdzie modlił się nad mogiłami pomordowanych przez Rosjan ludzi. Ponadto, podczas rozdawania żywności wraz z miejscowymi biskupami Zaporoża znalazł się pod ostrzałem wojsk rosyjskich, a mimo to nie wycofał się ze swoich planów dalszej pomocy. Kardynał wówczas zamiast w sutannie, pracował w kamizelce kuloodpornej i hełmie.
Jakiś czas temu po raz kolejny wyjechał na Ukrainę, na tereny objęte wojną. Wiózł papieski dar - cztery karetki pogotowia. Trzy prowadzili kierowcy z Ukrainy, w tym bp. Janem Sobiło z Zaporoża. Za kierownicą czwartej zasiadł on sam.
Podczas poprzednich misji duchowny zawoził m.in. agregatory prądotwórcze oraz odzież termiczną, które trafiły do osób bez światła, prądu i wody w regionie Kijowa, Zaporoża, Odessy i Charkowa.
Po powrocie szczegółową relację z wyjazdu zdaje on papieżowi.
– Opowiadałem Ojcu Świętemu, że kiedy przejeżdżałem przez granicę, to w końcu jeden z celników do mnie mówi: "Ksiądz to chyba jest z mafii, bo ciągle coś przewozi, a samochód prawie dotyka asfaltu, bo tak był obciążony". Ponieważ generatory są bardzo ciężkie, około 50 kilo, a nawet do 100 kilo ważą te, które przewoziliśmy. I ja mu powiedziałem wtedy: "proszę pana, ja wożę życie"– opowiadał na łamach portalu Vatican News.
Kardynał Konrad Krajewski również w Polsce jest znany ze swoich niekonwencjonalnych metod i zachowania. Będąc w Krakowie spał w schronisku dla bezdomnych. A 2017 roku okazało się, że nocuje w swoim urzędzie, bo służbowe watykańskie mieszkanie oddał rodzinie uchodźców z Syrii. Jak tłumaczył, to nic nadzwyczajnego. W Łodzi, gdzie się urodził i skończył seminarium, jest bardzo znany i lubiany. Do dziś pojawia się w mieście, jak tylko pozwalają mu na to obowiązki.
Komentarze (0)