- Jeśli macie starsze sąsiadki, wytłumaczcie im, że dokarmianie kotów resztkami warzyw i kości z zupy przyciąga szczury i lisy
- można przeczytać w zamieszczonym na jednej z facebookowych grup apelu.
Pod blokami w okolicy ul. Leczniczej są porozstawiane talerze z jedzeniem
Z obserwacji autorów posta wynika, że pod blokami w okolicy ul. Leczniczej są porozstawiane talerze z jedzeniem, teoretycznie dla kotów. Jednak z pozostawionych resztek w nocy korzystają lisy i, niestety, także szczury.
- Jedna sprawa jest taka, że koty rozgotowanymi marchewkami czy pietruszkami się nie pożywią. Kości to raczej też nie dla nich posiłek. Po drugie, zostawianie tych resztek zachęca inne zwierzęta do korzystania z nich, nie tylko wspomniane lisy, ale także ptaki, które rozwlekają je po całej okolicy
- uważa pani Anna.
Tym sposobem powstaje nie tylko bałagan
Tym sposobem powstaje nie tylko bałagan - bo tak można nazwać porozrzucane po osiedlu jedzenie - ale i zagrożenie dla ludzkiego zdrowia, ponieważ podchodzące do niego szczury mogą roznosić różne choroby. Te gryzonie nie są problemem wyłącznie na tym jednym osiedlu. Spółdzielnie i administracje w innych częściach miasta próbują sobie z nimi radzić, wysypując trutki. Jednak lepszym sposobem wydaje się albo dokarmianie dzikich kotów w jednym, ustalonym miejscu, albo całkowite zrezygnowanie z tego zwyczaju.
Komentarze (0)