Z dotychczasowego przebiegu procesu wynika, że Damian Ch. nie przyznał się do zabójstwa, a jedynie do pobicia swojego szefa. Podczas składania wyjaśnień na pierwszej rozprawie w kwietniu br. zrelacjonował przebieg całego zdarzenia. Według oskarżonego, który pracował wtedy w firmie remontowo-budowlanej przy ul. Grunwaldzkiej na Bałutach, poprosił on Dariusza K. o wcześniejszą wypłatę, ponieważ skończyły mu się pieniądze. Spotkał się z odmową.
Chwycił młotek i rzucił się na szefa
Szef miał też popchnąć Damiana Ch. tak, że ten się przewrócił. Reakcja Dariusza K. tak rozsierdziła oskarżonego, że chwycił za młotek i uderzył mężczyznę w głowę. Potem jeszcze raz i jeszcze raz. Dariusz K. upadł na posadzkę. Wtedy Damian Ch. zabrał ponad 5 tys. zł i telefon komórkowy, i wyszedł z firmy. Według jego relacji, szef jeszcze wtedy żył i miał otwarte oczy.
Zmasakrowanego ojca znalazła córka
W toku śledztwa ustalono, że pół godziny później do firmy przyjechała córka ofiary. Na widok zmasakrowanego ojca doznała szoku. Wezwała pogotowie, które przewiozło Dariusza K. do szpitala, gdzie niestety poważnie ranny mężczyzna zmarł. W procesie kobieta jest oskarżycielem posiłkowym. Damianowi Ch. grozi dożywocie.
Komentarze (0)