Rywalem Widzewa będzie w Częstochowie miejscowy Raków. Mecz rozpocznie się w sobotę o godzinie 14.45. Sytuacja kadrowa łódzkiej drużyny jest dość tajemnicza, bo nie wiemy na przykład, w jakiej formie do Łodzi wrócą reprezentanci. Najwięcej, bo 150 minut - rozegrał Juljan Shehu. Albańczyk to podstawowy zawodnik Widzewa i chociaż nie imponuje formą, to trudno sobie wyobrazić skład bez niego. Na pewno jednak Shehu ma nogach mecze z Polską i Ukrainą. Mniej (100 minut) rozegrał w młodzieżówce Marcel Krajewski, a 90 minut Przemysław Wiśniewski w spotkaniu Polski ze Szwecją. Grali też jeszcze Stelios Andreou (90 minut) oraz Steve Kapuadi (45).
Problem Widzewa na lewej stronie
Na pewno nie ma szans na występ Christophera Chenga, który w meczu z Górnikiem Zabrze doznał urazu eliminującego go z gry w najbliższych meczach, a może i do końca sezonu. To poważny problem, bo w kadrze został już tylko jeden lewy wahadłowy/obrońca, czyli Samuel Kozlovsky. Zimą Widzew wypożyczył do Wisły Płock Diona Gallapeniego i to był błąd. Nikt jednak nie mógł przewidzieć poważnej kontuzji Chenga.
Trener Aleksandar Vuković preferuje ustawienie z wahadłowymi i po prawej stronie może wybierać między Krajewskim, a Carlosem Isaaciem. Po lewej stronie został mu tylko Kozlovsky. W dodatku Słowak jest zagrożony pauzą. W tym sezonie uzbierał trzy żółte kartki. Jeszcze do niedawna nikt nie zwracał na to uwagi, bo byli Cheng i Gallapeni. Teraz jednak Kozlovsky staje się ważnym graczem. Jeśli w Częstochowie zobaczy kartkę, to nie zagra w spotkaniu z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza. W ogóle na Słowaka trzeba chuchać i dmuchać. Do końca rozgrywek pozostało osiem meczów, a Widzew został z jednym lewym wahadłowym.
Zagrożeni są jeszcze Shehu oraz Kapuadi. W ich przypadku są zastępcy. Na przykład z obrońców na szansę czekają Andreou oraz Ricardo Visus.
Komentarze (0)