Dwie różne połowy
Po zeszłotygodniowym rozczarowaniu, Widzewiacy wyszli na starcie z Górnikiem z jedną myślą - wygrania u siebie za wszelką cenę. Nawet, jeśli na drodze do tego stoi lider Ekstraklasy.
Na dobrą okazję bramkową czekaliśmy do 9. minuty. Po świetnej wrzutce Dariana Malesa, piłkę głową do bramki prawie wsadził Giannis Papanikolaou. Niestety, Grek minimalnie chybił. Chwilę potem Górnik również o mało nie trafił. Na szczęście strzał Zeidanea Inoussy też był niecelny. W 16. minucie impas przerwał Karol Świderski, któremu świetnie na głowę, z rzutu rożnego, dośrodkował Males. Chwilę potem boisko z urazem opuscił Mariusz Fornalczyk. Szkoda, bo rozgrywał niezłe zawody.
W 30. minucie Górnik prawie wyrównał, ale Bartłomiej Drągowski wyjął sytuację sam na sam. Potem już tyle szczęścia nie było. Najpierw Emil Kornvig nie dał rady strzelić gola w dobrej okazji, a chwilę potem Kacper Urbański pokonał bramkarza RTS-u z dystansu i w 40. minucie zrobił się remis. Wynik do przerwy już się nie zmienił.
Po zmianie stron to Górnik zaatakował i szybko postraszył Widzew strzałem w słupek. Tempo meczu jednak spadło, ale konkretniejsi byli Zabrzanie. Czerwono-biało-czerwoni nie przypominali swojej wersji z pierwszej odsłony. Piłkarze lidera tabeli często zmuszali Drągowskiego do interwencji, a Łodzianie mieli duże trudnosci z zagrożeniem rywalowi. W 91. minucie to jednak Widzew miał piłkę meczową. Bramkarz przyjezdnych poradził sobie z uderzeniem Frana Alvareza. Wynik już się nie zmienił. RTS przedłużył tym samym serię meczów bez wygranej do dziesięciu.
Widzew Łódź - Górnik Zabrze 1:1 (1:1)
1:0 - Świderski 16'
1:1 - Urbański 40'
Widzew: Bartłomiej Drągowski - Jusuf Gazibegovic (Marcel Krajewski 78'), Przemysław Wiśniewski, Ricardo Visus, Steve Kapuadi (Christopher Cheng 59')- Giannis Papanikolaou, Juljan Shehu, Emil Kornvig - Mariusz Fornalczyk (Stipe Biuk 22'), Darian Males (Fran Alvarez 78'), Karol Świderski (Sebastian Bergier 59').
Komentarze (0)