Reklama

Reklama

Kompostowniki u każdego. Nowa oferta „ekologiczna” władz Zgierza. A raczej przymus

Opublikowano:
Autor:

Kompostowniki u każdego. Nowa oferta „ekologiczna” władz Zgierza. A raczej przymus - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Zgierz Kiedy wprowadzano zasady segregacji odpadów, wszyscy jednym tchem motywowali to ekologią. Musimy segregować dla dobra planety – mówili. W związku z tym z własnej kieszeni mieszkańcy całej Polski musieli zakupić odrębne pojemniki dla odpadów zmieszanych, dla bio, dla tworzyw sztucznych i dla szkła. Wprowadzono ujednoliconą kolorystykę pojemników, ustalono harmonogramy odbiorów, właściwie mieszkańcy zaczęli do tego powoli przywykać. Ale w Zgierzu przed wakacjami zmieniono zasady gry. Od teraz trzeba odpady bio gromadzić wyłącznie luzem, bez worków, inaczej nie zostaną zabrane przez śmieciarkę.

Reklama

Ile jest ekologii w ekologii?

Odpady bio są odbierane w sezonie wiosna-jesień co dwa tygodnie. Przy ostatnich upałach wystarczy jeden dzień, by skorupki jajek, warzywa z zupy, skoszona trawa czy niezwierzęce resztki z obiadowego talerza zaczęły kisnąć i przyciągać prawdziwe rzesze owadów. Z pojemnika, do którego takie odpady muszą lądować luzem, robi się zwyczajny kompostownik. Wybraliśmy się na Przybyłów, dzielnicy domków jednorodzinnych, by zapytać mieszkańców, jak oceniają obecny system przechowywania i odbioru odpadów bio.

Przecież od tego smrodu nie można wytrzymać, kto to wymyślił, komu przeszkadzały poprzednio worki, które można było w miarę szczelnie zamknąć – pyta pani Małgorzata z Przybyłowa w Zgierzu.
Nie dość, że to wszystko kiśnie momentalnie, to jeszcze to jest istna wylęgarnia wszelkiego robactwa – narzeka z kolei pan Henryk.
Panie, jaka to ekologia, skoro muszę zużyć ileś litrów wody na doczyszczenie tego pojemnika za każdym razem. I gdzie to wylewać?! Wystarczy, że jak przyjedzie śmieciarka, to wylewa się ta kiszonka na ulicę i śmierdzi przez kolejne dwa dni – zauważa natomiast pan Stanisław.

Komu przeszkadzały biodegradowalne worki

Jeszcze do końca marca obowiązywała zasada składowania bioodpadów w brązowych workach, które ulegały szybkiemu rozkładowi, więc były ekologiczne. Do tego można było zapełniać ich dowolną liczbę, nie patrząc na to, że jak dziś koszę trawę, to jutro nie mogę już podcinać krzewów, bo coś się nie zmieści. Była też podstawowa zaleta takiego rozwiązania – po zamknięciu worka nie unosiły się nad nim chmary owadów i nie wydobywał się z niego nieprzyjemny zapach. I nie trzeba było po nim myć specjalnie żadnego pojemnika. Miasto postanowiło jednak po raz kolejny zaoszczędzić kosztem mieszkańców. Głosami radnych sprzyjających prezydentowi Zgierza przegłosowano nowy regulamin odbioru odpadów. Według jego zapisów, każdy kto ma swoją posesję (czyli mówimy o zabudowie jednorodzinnej), ma obowiązek wyrzucania bioodpadów luzem do odrębnych pojemników; inaczej, np. wystawione w workach, nie zostaną przez śmieciarkę zabrane. Sęk w tym, że według harmonogramu, takie odpady są w okresie letnim odbierane co dwa tygodnie. Przez ten czas dochodzi do poważnego rozkładu zawartości, a tym samym powodującego u niektórych mdłości okropnego fetoru wydobywającego się z puszek. Pytani przez nas pracownicy firmy odbierającej odpady rozkładali ręce twierdząc, że to nie ich decyzje, natomiast muszą się do nich literalnie stosować. Dlatego też wielokrotnie dochodzi do sytuacji, kiedy np. obcięte gałęzie, które nie zmieściły się do pojemnika, pozostały po odjeździe śmieciarki na chodniku. Dla nadmiarowych śmieci w obecnym systemie nie ma bowiem miejsca. Można je odwieźć do punktu selektywnej zbiórki odpadów w ograniczonej ilości i na własny koszt samochodem, gdy się go posiada. Taką wątpliwą wygodę zaserwowały władze Zgierza jego mieszkańcom.

Mamy obowiązek stosowania się do obowiązujących przepisów prawa. Odpowiedź na pytania „jaka to ekologia, skoro trzeba zużyć ileś tam wody do umycia takiego kubła? Kto ma sobie radzić z resztkami, które po takim myciu zostają?” warto skierować do ustawodawcy. I mówię to bez sarkazmu, z całą powagą – informuje Renata Karolewska, rzeczniczka Urzędu Miasta Zgierza.

Ustawa dopuszcza jednak wyrzucanie odpadków organicznych w torbach papierowych lub kompostowalnych. Niestety nie należą one do najtańszych, stąd zapewne decyzja zgierskich radnych o dopuszczeniu jedynej „słusznej” możliwości wyrzucania bioodpadów luzem. Zgierzanie zadają jednak całkiem uzasadnione pytanie: jaki ekologiczny efekt przynosi taki nakaz, skoro później, żeby to, co do pojemnika się przylepiło i nie wypadło podczas jego opróżniania do śmieciarki, trzeba wypłukać, żeby nie gniło dalej? Ile litrów wody, którą także powinniśmy oszczędzać, trzeba zużyć na takie mycie kosza? W pogoni za ekologią też można się najwyraźniej zatracić. Sprawiając kłopot mieszkańcom, sprzyjając wylęganiu wszelkiej maści owadów i zapewniając niezapomniane wrażenia nawet tym mało wrażliwym powonieniom.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

Najlepsze i unikalne treści ze Zgierza i okolicy

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy